S³owo ma warto¶æ, o ile zostanie zweryfikowane czynem...
wtorek, 18 grudnia 2007
Kochani, ja juz tu nie wrócê ... ¿yczê Wam m±dro¶ci, szczê¶cia i zdrowia... oraz daru znajdowania czasu dla siebie w drugim cz³owieku.
 
To ju¿ jedyny kontakt, kto chce zapraszam: hurmizah@wp.pl
Marta
¶roda, 19 wrze¶nia 2007
potrzeba pisania jest jak narkotyk - wiesz, ¿e wyniszcza.. a mimo to, nie potrafisz przestaæ ... my¶lê znów o ucieczce ze swoim baga¿em emocji i my¶li, w trochê inny ¶wiat, z trochê innego punktu zaczepienia... tam, gdzie do granic bólu bêdê sama ze sob± szczera.
niedziela, 02 wrze¶nia 2007

Posprz±tam po sobie ¿ycie, ...Bo¿e

na wpó³ rozebrane

z kart Twojego pamiêtnika...

poniedzia³ek, 20 sierpnia 2007
Pola poezji, kot³owiska my¶li... lepiej ich nie znaæ.
czwartek, 09 sierpnia 2007

S³owem malowanie gasn±cych z czasem zakamarków serca ... na peryferiach poezji, przeklêtej chwili skupienia w sobie egotycznych pêdów ze z³ego kwietnika.  Gdy my¶li zostaj± zaw³aszczone przez rozwa¿ania o w³asnej emocjonalno¶ci, to dzieje siê kosztem wra¿liwo¶ci na tych, co s± zaraz obok. Poezja, która schodzi z desek zwyk³ego ludzkiego wspó³odczuwania, przechodzi w sferê poza ludzk± ... czysta estetyka ...  trac±c sw± wiarygodno¶æ, nie jest dla lecz jest obok. Syci oko, lecz duszê pozostawi± martw± i samotn±... tolerancja poezji, która gdy nie jest karczowana rozs±dkiem obradza owocem obojêtno¶ci.

 

Obserwujê ewolucjê swojej wra¿liwo¶ci na ¶wiat. Z jakim¶ ¿alem, ¿e kiedy¶ by³am inna... lepsza. Teraz mijam ¶wiat, i tego ¶wiata ju¿ nie dostrzegam... czasem... kolejn± inkarnacjê Janka Muzykanta, tym razem w dziewczynce z warkoczem w ciemnym tunelu dworca, ma³a postaæ, która gr± na skrzypcach usi³uje zatrzymaæ uwagê przechodz±cych obok t³umów, czy mo¿e byæ gorsze miejsce, aby zatrzymaæ co¶ co jest wprawione w ruch na najwy¿szym swoim biegu? dziwnie... ale ona ze swoimi skrzypcami pasuje do tego ponurego miejsca, tak jakby jej postaæ na trwa³e z¿y³a siê z mozaik± szarych p³yt betonowych... dziwne ¿e to co jest tak bardzo ¿ywe, ciep³e i ludzkie jest brakuj±cym elementem nieludzkich miejsc... dziwne, ¿e miejsca ka¼ni nabieraj± pe³nej szacunku ciszy i staj± siê ¿yznym polem...

 

Naturalna kolej rzeczy, ¿e zapomina siê to co bywa z³e... czas ³agodzi ból... i trzeba dalej ¿yæ.

 

Ja ci±g³e sobie obiecujê, ¿e zacznê ¿yæ, gdy tylko wrócê... zbyt czêsto nie dotrzymujê sobie obietnicy i chwilami mam wra¿enie, ¿e moje ¿ycie zaczyna stanowiæ rozlewisko skrzy¿owañ, które nie tworz± spójnej jedno¶ci do niczego nie prowadz± – chaotyczne poszukiwania prostej ...

 

poniedzia³ek, 06 sierpnia 2007

Pierwsza chwila oswajania samotno¶ci, gdy stygnie ciep³o miêdzy palcami dotyku, który rozrywa czas... to pierwsza chwila, gdy uchodzi ¿ar ¶wie¿ego wspomnienia...   rozmazuj± siê kontury chwili, które jeszcze wczoraj rze¼bi³am wszystkimi zmys³ami – dzi¶ ju¿ tylko pamiêæ.

 

Dworzec. Zginê³o wszystko z pola widzenia  - tamten ¶wiat siê skurczy³... tej podró¿y nie sposób zakoñczyæ. Czekam z niecierpliwo¶ci± dnia, kiedy bêdê mog³a wróciæ po swój kawa³ek serca.. który zostawi³am na drugim krañcu Polski.

 

niedziela, 05 sierpnia 2007
Pejza¿ ciszy kocham... ¿adnym s³owem nie sposób tego zamaskowaæ ... proszê o Bo¿e b³ogos³awieñstwo... wróæ szczê¶liwie do Domu, który budujemy pieszczot± wspólnych marzeñ,  heblowanie desek jego bezpieczego fundamentu - w tym samym kierunku ...
¶roda, 18 lipca 2007

Masowe zag³ady zawsze budz± wiêksze emocje.. tak jakby ¶mieræ czyjego¶ pojedynczego ¿ycia nie robi³a ju¿ wra¿enia... a jeszcze mniej znaczy ¶mieræ jakiego¶ marzenia... czy nam jednak wa¿yæ wagê ka¿dej z tych ¶mierci... ¶mieræ to ¶mieræ....

¶roda, 20 czerwca 2007

TO NIE KOBIETA, TO NIE CZ£OWIEK ... TO CZAROWNICA...Polowanie na czarownice znów siê rozpoczyna. Przed nieznanym trybuna³em stanê³a tym razem pigu³ka antykoncepcyjna – pod przykrywk± ¶rodka farmaceutycznego, jest oto ona nawo³ywaniem do grzechu z przyjemno¶ci jak± cz³owiek mo¿e czerpaæ z fizycznej blisko¶ci, przestêpstwo nie tylko natury moralnej ale i zbrodnia przeciwko ludzko¶ci... a nawet rodzinie – czy¿ mo¿e byæ potworniejsza zbrodnia ni¿ przestêpstwo przeciw naturalnemu wêz³owi rodzinnemu? Nawet je¶li ten wêze³ nie scala, ale jest pêtl± wisielca? Przyjemno¶æ z ¿ycia w tym ujêciu jest niezgodna z naszym narodowym zami³owaniem do cierpiêtnictwa i rozdrapywania martylogii – patologiczne skrzywienie narodowej psychiki, nawo³uj±ce do nieustannej lustracji, donosicielstwa – my ci±gle jako Chrystus Narodów wystêpujemy na tym obrazie... jest to tak ¿enuj±ce jak ¶lepota starej kobiety, która nie potrafi dojrzewaæ z godno¶ci±, przebieraj±c siê stroje, które s± przynale¿ne m³odo¶ci...

Czemu ci±gle nasycamy swoje oczy i wyobra¼niê w³asnym trupem, zamiast pozwoliæ mu zgniæ i ust±piæ miejsca nowym pomys³om... czasem mi siê wydaje, ze dlatego, bo nie mamy po prostu pomys³u na ¿ycie, st±d te¿ i ci±g³e odwo³ywanie siê do przesz³o¶ci.. jakkolwiek by ta historia zmursza³a nie by³a, to jednak jest.

 

Nie da³am siê uwie¶æ masonom, cyklistom, bananowej m³odzie¿y... ani te¿ nie da³am wiary Czarnej Wo³dze. A jednak – kto¶ za tym stoi !!!...  s³yszê spektakularne w swej teatralno¶ci zawieszone pytanie – teoria spisku ma swoje kolejne ods³oniêcie. A stoi za tym wszystkim tym razem finansjera spod ciemnej gwiazdy, pod postaci± wszechmocarnych koncernów farmaceutycznych.  Da³am siê zwie¶æ naukowej opowie¶ci o pigu³ce hormonalnej – zawierzaj±c jej wiarygodno¶ci bardziej ni¿ rosyjskiej ruletce, gdzie to Pan Bóg kule ludziom nosi i co posieje w kobiecym ³onie, to te¿ i siê zaopiekuje licznym swoim cz³owieczym potomstwem, p³odzonym byle jak i byle gdzie.

 

Nie odmawiam nikomu prawa wyboru, ale te¿ i nie ¿yczê sobie by mi odbierano, neguj±c moj± ¶cie¿kê moralno¶ci... jestem na tyle doros³a i na tyle dojrza³a, aby byæ w stanie plewy oddzieliæ od ¿ywego ziarna... dysponujê pe³n± w³adz± nad swoj± duchowo¶ci± i kobieco¶ci±, niezbywalnym prawem równo¶ci - nie mniej i nie wiêcej, ale tyle samo co bezdomny jak i bogacz, g³odny jak i nasycony...

 

Cz³owiek jest zbyt niejednoznaczny, aby go móc z ca³± pewno¶ci± os±dziæ – zarówno jako ¶wiêtego czy jako grzesznika.  Znam ja grzeszników i komunistów, którzy wiêcej dobra zwyk³± ludzk± przyzwoito¶ci± wy¶wiadczyli ni¿ niejeden ob³o¿nie cierpi±cy na zdewocia³± mutacjê swego religijnego zagubienia.   Bo religijne zagubienie z wiar± nie ma nic wspólnego – cz³owiek wierz±cy przede wszystkim stara siê rozumieæ istotê swej wiary – umi³owanie Boga w swej m±dro¶ci nieskoñczonej, nie za¶ ludzkie wyobra¿enie boskiego ko³tuna.

Czym dzi¶ skrzywdzi³am, tym jutro komu¶ mogê ¿ycie uratowaæ – które ja jest prawdziwsze?, to lepsze czy to z³e... czy te¿ to które uda nam siê dostrzec?

 

Jest co¶ chorego w obsesyjnym dopatrywaniu siê grzechu w ludzkiej zmys³owo¶ci... ¶redniowiecze: wszêdzie grzech: jeste¶cie brudni, jeste¶cie skazani na ¶mieræ, jeste¶cie zaropiali grzechem...biczownicy i obcowanie czarownic z szatanem. Wydawa³oby siê ¿e czas mroku odszed³.. ale tymczasem ko³o historia zatacza  - echo miernoty wyobra¼ni elit, które mieni± siê rycerzami warto¶ci ...ale warto¶ci wybiórczych ... oby tylko przeforsowaæ swoje osobiste pogl±dy.

 

Nie jestem orêdowniczk± pigu³ki antykoncepcyjnej, ale prawa do pe³nej, obiektywnej wiedzy i prawa do wolnego wyboru.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12